- Wy też to zauważyliście czy tylko ja? - spytał Scorpius.
Rachel przekręciła oczyma i spojrzała do tyłu. Tam gdzie przed chwilą była ściana stały wielkie drzwi.
- Co to... - spytała Sonia.
- Chodźcie. - powiedział Alex.
Rachel tylko bardziej się wkurzyła i wbiła paznokcie w czoło zmuszając się do podążania za przyjaciółmi. W środku była taka jakby biblioteczka, kilka półek z jakimiś składnikami, jeden stolik i krzesło. Rachel podeszła do drewnianego stolika i przejrzała książkę która tam leżała.
- Książka z instrukcją jak zrobić eliksir energii. - powiedziała Rachel.
- Slughorn kazał nam napisać wypracowanie na ten temat! - powiedziała Kate.
- A jeśli to wyważymy to może dostaniemy trochę więcej punktów do naszego domu. Jak na razie na tabeli góruje Hufflepuff, a my jesteśmy na trzecim miejscu tuż po Ravenclaw. - powiedział Max.
Po chwili ktoś zamknął drzwi tego tajemniczego pokoju i zrobiło się przerażająco ciemno.
- Ej! Ludzie, potrzebujemy światła! - warknęła Sonia na Ślizgonów.
Po chwili pojawiło się światło, wszyscy spojrzeli na żyrandol który wisiał na suficie.
- Eee, czy to tu było? - spytała Lusi.
- Dobra! Co to za miejsce? - spytał John.
- Pff. Zapewne Pokój Życzeń. - poinformował Max.
Wszyscy spojrzeli na niego pytająco.
- No nie mówcie mi, że o tym nie słyszeliście. Pokój Życzeń ukazuje się tym, którzy go naprawdę potrzebują. Kiedy się pojawia, wyposażony jest dokładnie w to, co akurat jest potrzebne. - powiedział Scorpius a wszyscy spojrzeli na niego z minami jakby przed chwilą pocałował McGonagall. - No co? Ojciec mi o nim mówił.
- Dobra, ważne, że mamy miejsce do zrobienia tego wypracowania. - powiedziała Lusi.
- Okej. Alex, ja ci będę mówić co masz przynosić z półek. Dwoje oczu nietoperza, sproszkowany ogon...
- Czekaj, czekaj Rachel, myślisz, że ja wiem jak to wszystko wygląda? - spytał Alex.
- Ugh. No to ja to poszukam - powiedziała Lusi. - Kate mi pomoże.
Obie podbiegły do półek i przyniosły oczy nietoperza w słoiku. Sonia wykrzywiła usta w grymasie niezadowolenia a Rachel kontynuowała składniki.
- Sproszkowany ogon jaszczurki... Kropla krwi jednorożca... Trzy listki Mandragory.
- I tyle? - spytał Max.
- Najwidoczniej. Dobra, a teraz Max poszukaj kociołka, Sonia i Alex podgrzejcie w nim wodę a ja będę postępowała potem zgodnie z instrukcją. - powiedziała Rachel. Wszyscy ruszyli się i zrobili co kazała. John i Scorpius patrzyli jak przygotowują eliksir. Sonia lubiła eliksiry i szczerze chyba Rachel zaczęła je również lubić, może i nie była w nich za dobra ale lubiła je.
- Do kociołka z wrzącą wodą wrzucić sproszkowany ogon jaszczurki. - powiedział Max czytając instrukcje, a Rachel postępowała zgodnie z wskazówkami.
- Teraz dodaj trzy liście Mandragory i gotuj przez siedem minut. - poinformował znowu Max i po siedmiu minutach znów się odezwał. - Dobra, teraz wrzuć dwoje oczów nietoperza... i wreszcie kroplę krwi jednorożca. Eliksir powinien przyjąć kolor srebrny.
Wszyscy spojrzeli na eliksir, faktycznie eliksir był koloru srebrnego.
- Weźcie poszukajcie jakiś fiolek i zabierzcie sobie po trochę. - powiedział Max.
Wszyscy, prócz John'a i Scorpius'a, wzięli fiolki z szafki i napełnili je srebrzystym płynem.
- Teraz spiszmy instrukcje jak to zrobić i te składniki. - powiedziała Lusi.
Tak jak powiedziała, tak się stało, wszyscy przepisali instrukcje z książki na swoje rolki pergaminów i włożyli je do swoich toreb razem z zamkniętymi szczelnie fiolkami. .
- Czekajcie. - powiedział Scorpius.
Wszyscy spojrzeli na Scorpius'a tylko John się odezwał.
- Daj spokój, potem pogadasz o tym z Potter'em. - mówił John.
- Ale o co chodzi? - spytała Kate.
- Nie ważne. - syknął John i spojrzał na Scorpius'a.
- Daj spokój John. - uśmiechnął się Scorpius. - A tak na poważnie, widzieliście ten znak na lewej ręce na przedramieniu mojego ojca?
- Mhm. Wąż i czaszka... - powiedziała Rachel.
Scorpius rzucił jej podejrzliwe spojrzenie.
- A wiesz co to znaczy? - spytał. - A może Max nam wyjaśni, w końcu ma głowę do tego.
- Może najpierw mi to ktoś narysuje. - powiedział Max.
- Oh, no nie wiem. Czarna czaszka z wężem wychodzącym z jej ust. - powiedziała Rachel.
- Czy ja się przesłyszałem? - spytał zdenerwowany nieco Max. - To znak śmierciożerców, popleczników Sami-Wiecie-Kogo.
- Voldemorta. - powiedział Scorpius a Alex, Max i Kate się wzdrygnęli. - Strach przed imieniem wzbudza lęk przed tym kto je nosi.
- Czyje to słowa? - spytała Sonia.
- Ojciec mi kiedyś tak powiedział, ale nie wiem czyje to słowa. - powiedział.
- A kto to Voldemort? - spytała Lusi.
- Nie ważne! On już nie żyje, został zamordowany, przez Potter'a! - wykrzyczał Alex.
- To czemu ojciec Scorpius'a ma to na swojej ręce?! - spytała głośno Sonia.
- Ten znak jest wypalany, podobno to okropny ból, równy bólowi który przynosi zaklęcie Cruciatus. - powiedział poważnie Max.
- Może został zmuszony... Nie wieżę, żeby mógł służyć Voldemortowi. - powiedział Scorpius, a Alex, Max i Kate znowu się wzdrygnęli.
- Przestań powtarzać to imię! - warknęła Kate.
- Przyzwyczaj się. - powiedział Scorpius.
- Co jeśli znowu powrócił? Może te morderstwa to jego sprawka? - spytał Max.
- Wszystko jest możliwe. Ale nie wiem po co on zabija dzieci? Co te dzieci mają ze sobą wspólnego? - spytał John.
- Pomyślmy. Brian Arly* i ten chłopak... jak on się nazywa? - rzekła Lusi.
- Podsłuchałem rozmowę McGonagall z Potter'em i z tego co słyszałem mówili o jakimś Terrenc'ie Brown'ie. - powiedział Alex.
- Kolejny z mugolską krwią. - powiedział zdziwiony John.
- Co? - spytała Kate.
- Brian też był z mugolskiej rodziny, a ten Terrence też, cóż, może chce wyeliminować mugolskie dzieci w Hogwarcie. - powiedział John.
- Ale to dziwne. - powiedział Max.
- Co jest dziwne? - spytał Alex.
- Pierwszego zabił Brian'a Arly'ego, nazwisko na A, potem Terrence Brown, nazwisko na B. Może będzie tak po kolei jechał jak z alfabetu? - prychnał Max. - Kto z mugolskiej rodziny ma nazwisko na C w Hogwarcie?
- Nie, nie, nie, wy teraz se żartujecie, tak? - spytała Rachel.
- Oh, Collins. - powiedział trochę przestraszony Scorpius.
- N-nawet mnie nie denerwuj. - odpowiedziała Rachel. - Alfabetyczny morderca, co za bzdury...
- Może chcesz ochłonąć? Pójdziemy z tym do McGonagall i się wyjaśni... Jak na razie trzeba zachować spokój, bo to może nie prawda... - mówił Max.
- TA! Najpierw mi gadasz, że to jakiś Voldemort, który chce zabić wszystkie mugolskie dzieci z Hogwartu, gadasz o alfabecie i, że może zostanie zamordowany ktoś z Hogwartu o nazwisku na C, a teraz mówisz mi, że mam być spokojna?! - warknęła Rachel. - Nie no, ja z tąd idę.
- Chyba śnisz, nigdzie nie idziesz. - powiedział Scorpius.
- Teraz trzeba pilnować wszystkich z mugolskiego pochodzenia... i nie tylko. - powiedział John.
Rachel próbowała się wymknąć cicho by uciec od tych bzdur, lecz nagle ktoś ją złapał za krawat.
- Nigdzie nie idziesz, wszyscy teraz pójdziemy do Wielkiej Sali na klub pojedynków. - warknął Alex i trzymał jej krawat.
- Ej to boli. - syknęła Rachel.
- Teraz wiesz jak mnie to bolało. - powiedział John.
- Że co? - spytał podejrzliwie Scorpius i uśmiechnął się ironicznie.
- Sugerujesz coś? - spytał John.
- Niby co... - powiedział ze śmiechem Scorpius.
- Ty wredny... okropny... głupi... - poleciało kilka wyzwisk pod adres Scorpius'a i wreszcie to przerwano przez Sonię bo machnęła różdżką i nagle tam gdzie stał Scorpius pojawił się królik.
- Uroczy. - powiedział John i podniósł go za uczy.
- Ja... co ja zrobiłam? - spytała Sonia ale zaczęła się śmiać. - Teraz ma za swoje. Za te lisy i psy.
- W sumie to prawda. - powiedział John.
Rachel korzystając z okazji wyszła cichaczem drzwiami lecz szybko tego pożałowała.
---
* - zmieniłam nazwisko Brian'a by wymyślić tego ''Alfabetycznego Morderce'' xD
Dziś jeszcze zrobię jeden dodatek dla moich przyjaciółek. Na blogu umieszczę specjalny post ze zdjęciami Dracona Malfoy'a.
Rozdział taki sobie.
13.34



